Bíró i Goy

László Bíró jest uważany za ojca długopisu, nie dlatego, że był twórcą jego idei, tylko dlatego, że był tym, który stworzył pierwszy praktycznie działający długopis. Nie było to łatwe wyzwanie. Jednak droga, którą kroczył była pasmem nadzwyczajnych zbiegów okoliczności i szczęścia, bez którego końcowy sukces nie byłby możliwy.

Bíró rozpoczął eksperymenty z długopisem w 1936 roku. Wykonał jego projekt i wyprodukował pierwsze egzemplarze. Były one jednak dalekie od ideału. Przede wszystkim długopis musiał być trzymany w idealnie pionowej pozycji, ale nawet wtedy ruch kulki nie był płynny. Gdy próbował przy pomocy tłoczka zwiększyć ciśnienie na gęstą substancję wewnątrz długopisu, kulka wyskakiwała ze swego naturalnego położenia jak z procy. I wszystko w laboratorium było poplamione: zarówno jego ściany jak i ubrania, twarze i ręce prowadzących eksperymenty.

Pieniądze kończyły się, a wyników jak nie było, tak nie było. Żeby pozyskać nowych sponsorów trzeba było wyprodukować w miarę sprawnie działający model, który można by wykorzystać podczas demonstracji. Za ostatnie pieniądze kupił Bíró niektóre komponenty w Szwajcarii. Pozostałe wykonał sam. I tak wyposażony udał się do budapeszteńskiej firmy specjalizującej się w mechanice precyzyjnej. I to ona wykonała kilka prototypów, które Bíró demonstrował potencjalnym sponsorom.

Rok 1938, w którym dochodzi do spotkania Bíró i Goya, był rokiem, w którym Europa stanęła na krawędzi wojny. Niemcy zajęły Austrię, a po układzie z Monachium – część Czechosłowacji. Nastroje antysemickie w Europie i na Węgrzech narastały z każdym dniem. Bíró w swojej karierze dziennikarza wydawał początkowo pismo „Hongrie-Magyarország-Hungary” poświęcone sztuce. Gdy przestało się ono ukazywać, przeniósł się do opozycyjnego i lewicowego tygodnika Előre (Naprzód). I to jeszcze bardziej pogarszało jego sytuację.

Węgry w nadchodzącym konflikcie stanęły po stronie Niemiec. Taka postawa była następstwem traktatu w Trianon z 1920 roku. Jego postanowienia pozbawiały Węgry 2/3 ich przedwojennego terytorium. Żadne państwo po pierwszej wojnie światowej nie zostało tak okaleczone. „4 czerwca 1920 roku, w dniu podpisania traktatu, w całym kraju bito w dzwony i odprawiano nabożeństwa żałobne, a gazety ukazały się w czarnych obwódkach; zamknięto szkoły, urzędy i sklepy, na 5 minut stanął transport publiczny, zaś flagi państwowe opuszczono i pozostawiono je tak do 1938 roku. W rocznice Trianon żałobę przywdziewał parlament, urzędnicy i miliony obywateli.” – Wikipedia. Węgry, opowiadając się po stronie Niemiec, liczyły na odzyskanie tych utraconych ziem. Do głosu dochodziły partie o skrajnych programach. W wyborach do parlamentu partia strzałokrzyżowców uzyskała 20% głosów.

Dla Bíró grunt zaczął palić się pod nogami. Jego artykuły w Előre nie mogły już ukazywać się. Zaczął obawiać się, że granice zostaną zamknięte i nie będzie mógł wyjechać. Odwiedzał ambasady różnych krajów w nadziei, że umożliwią mu emigrację. Niestety ambasady te zaczynały ograniczać przyznawanie wiz. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta.

Ale! Po jednym z takich nieudanych rajdów po ambasadach odwiedził Bíró gabinet dentystyczny swojego brata, który właśnie leczył zęby eleganckiej i atrakcyjnej kobiecie. Była to Mária Pogány, od której dowiedział się, że właśnie rozwiodła się i opuściła Szwajcarię, i że wkrótce wychodzi za mąż za węgierskiego biznesmena osiadłego w Argentynie. Nazywał się on Lajos Láng. Pogány w trakcie rozmowy z Bíró wyraziła swoje zdumienie, że nie próbuje tam wyjechać. On natomiast stwierdził, że pewnie nie dadzą mu wizy, a poza tym, to nie ma pieniędzy, bo wszystkie wydał na nowy wynalazek, nowy rodzaj instrumentu piśmiennego. Miał jeden egzemplarz przy sobie i wyjaśnił jej zasady jego działania.

Mária Pogány natychmiast zorientowała się, że pomysł ten zasługuje na uwagę i wart jest zaangażowania. Niemal od razu zaproponowała utworzenie spółki w Argentynie. Ona i jej mąż mieliby sfinansować dalsze prace w zamian za prawo do jego produkcji i sprzedaży na terenie Ameryki Południowej. Bíró zupełnie nie wierzył, że propozycja jest poważna, ale zgodził się. Po paru dniach Pogány dostarczyła umowę na piśmie. Bíró nadal był nastawiony sceptycznie, ale podpisał ją i wkrótce o niej zapomniał.

To był czas kiedy Bíró tracił powoli nadzieję i dochodził do wniosku, że eksperymenty z długopisem doprowadziły go do ruiny, że gdyby zajął się czymś innym, to poradziłby sobie znacznie lepiej. Ale 5 marca 1938 roku zadzwonił do niego jego wspólnik Imre Gellért i powiedział, że dziś obchodzą jubileusz – ich 100 oferta współpracy, i że tym razem jest to bardzo poważna oferta. Żona Gellérta występowała w teatrze, w którym dyrektorem artystycznym był Dezső Gábor, przyrodni brat Goya. I to właśnie Gábor zarekomendował Bíró i Gellérta Goyowi.

Po tym pierwszym spotkaniu nastąpiło drugie, pod koniec maja. Na nim omawiano podział rynków. W Europie zyski i udziały w spółce miały być dzielone po połowie. Na Węgrzech 60% miało przypadać Goyowi, 40% – Bíró. Natomiast poza Europą Bíró miał zachować wszelkie prawa dla siebie. Przy tak sporządzonej umowie Goy zdecydował zainwestować w to przedsięwzięcie i tym samym pomóc Bíro sfinansować dalsze prace i eksperymenty. Kwota o jaką prosił Biró to 25.000 pengő. Pengő to przedwojenna węgierska waluta. W tamtym czasie była to równowartość 5000 dolarów amerykańskich. Jak stwierdził wspólnik Goya Kovalszky, była to cena przyzwoitego domu jednorodzinnego. 5000 pengő dostał Bíró w momencie podpisania umowy. Następne 5000 miał dostać po dostarczeniu receptury na tusz. Miało to nastąpić po 60 dniach od podpisania umowy. 15.000 – do końca roku. Goy poprosił o dwa dni do namysłu. 30 maja 1938 roku umowa została podpisana i Goy wręczył Bíró 5000 pengő w gotówce.

I z tą gotówką w ręku Bíró i Gellért udali się do najlepszego w Budapeszcie krawca, by zamówić garnitury szyte na miarę. Weszli tam w momencie, gdy obsługiwał on klienta. Krawiec był dobrym znajomym Gellérta. Zadowoleni z kontraktu z Goyem pochwalili się długopisem, który miał stać się źródłem ich fortuny. Oczywiście i klient zainteresował się. Okazało się, że był to jugosłowiański przedsiębiorca Vili Víg. Zajmował się on handlem zagranicznym. Ponieważ już wyjeżdżał z Budapesztu, to nie miał czasu na szczegółowe zapoznanie się z nowym instrumentem. Zaprosił więc obu wspólników na spotkanie pod konie lipca w jednym z adriatyckich kurortów.

Gdy się tam zjawili i w hotelowej recepcji wypełniali formularz meldunkowy jednym ze swoich długopisów, to jeden z gości, stojący obok, wyraźnie zainteresował się nim. W związku z tym zaprosił ich do swojego apartamentu. Okazało się, że był to były prezydent Argentyny generał Augustin P. Justo. Przybył on do Jugosławii półoficjalnie, by wynegocjować wielomilionową umowę handlową pomiędzy Argentyną a Jugosławią. Był bardzo zainteresowany tym, by nowy instrument piśmienny produkowano w Argentynie. Ponieważ następnego dnia opuszczał Jugosławię, więc wyraził chęć spotkania z Bíró i Gellértem 20 marca 1939 roku w argentyńskiej ambasadzie w Paryżu. Do tego czasu miały być już przesłane do ambasady argentyńskiej w Budapeszcie pieniądze na opłacenie kosztów przejazdu do Paryża i pobytu tam.

Tak więc seria szczęśliwych zbiegów okoliczności towarzyszyła Bíró i Gellértowi. Gdyby nie dostali pieniędzy od Goya, to nie poszliby do krawca. Gdyby nie poszli do krawca, to nie spotkaliby Víga. Gdyby nie spotkali Víga, to nie zaprosiłby on ich do odwiedzenia kurortu. Gdyby nie zostali zaproszeni do tego kurortu, to nie spotkaliby generała Justo. Wyglądało to trochę jak scenariusz sensacyjnego filmu, ale takie były fakty. A więc jest dokładnie tak jak w powiedzeniu, że życie pisze najlepsze scenariusze.

Źródło: György Moldova – Ballpoint, New Europe Books, 2012.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s