Przed piórem wiecznym – ciąg dalszy

Wiek XIX-ty był wiekiem stalówki i pióra maczanego, co nie zmienia faktu, że praktycznie od jego początku pracowano nad skonstruowaniem pióra wiecznego. Założenia, podobnie jak w poprzednim wieku, były proste: umieszczenie zbiornika na atrament za stalówką, tak by uniezależnić się od kałamarza. Wydawać by się mogło, że to nic prostszego. Jednak ich wcielenie w życie już – nie! Gdy zbiornik był zamknięty, atrament nie przepływał na stalówkę. Gdy był otwarty, cała jego zawartość wylewała się na zewnątrz. Patentów na rozwiązanie tego problemu było bez liku.

Najwcześniejszy pochodzi z 1809 roku. Jego autorem był Frederick Fölsch z Londynu. Cechą charakterystyczną jego pióra była obecność zaworu na sprężynie. Miał on wymuszać przepływ atramentu z korpusu pióra na stalówkę. Fölsch pierwszy zdał sobie sprawę z tego, że do sprawnego działania pióra potrzebne jest stałe ciśnienie w pojemniku, i że powietrze musi zastępować atrament, który spływa na stalówkę.

Folsch

Joseph Bramah opracował w 1809 roku spływak, który miał przenosić atrament na stalówkę. Wykonał go z korka, w którym naciął mikroskopijny rowek. Przepływ atramentu miał się odbywać na zasadzie przyciągania kapilarnego. Żaden z egzemplarzy tego spływaka nie zachował się. Wątpliwe jest, by działał on sprawnie ze względu na atrament jaki był wówczas w użyciu. Dokonano jednak kolejnego kroku naprzód. Uświadomiono sobie, że do stałego i płynnego przepływu atramentu na stalówkę, niezbędny jest spływak wykorzystujący przyciąganie kapilarne.

John Scheffer opatentował w 1819 roku pióro, które zawierało wewnątrz metalowego korpusu pojemnik na atrament wykonany z jelita owcy i stalówkę wykonaną z trzonu pióra gęsiego. Przycisk w środkowej części korpusu wywierał nacisk na wewnętrzny zbiornik i wymuszał przepływ atramentu na “stalówkę”. Pomiędzy nią a przyciskiem widoczny jest niewielki kurek, odcinający dopływ atramentu, gdy nie używano pióra.

Scheffer

W 1832 roku John Jacob Parker opatentował pierwsze automatycznie napełniane pióro. Wewnątrz jego korpusu znajdował się tłoczek, którego przesuwanie wzdłuż korpusu powodowało zasysanie do niego atramentu. Wnętrze korpusu było wyłożone szkłem lub złotem, by zapobiec korozji. Tłoczek mógł być przesuwany tak, by wymusić przepływ atramentu przez wąski kanalik na “stalówkę”, wykonaną z trzonu pióra gęsiego. Wewnątrz skuwki widać coś w rodzaju igły czy zaostrzonego drucika, którego zadaniem było odcinanie dopływu atramentu do stalówki poprzez zaklinowanie kanalika. Tak to musiało być rozwiązane, bo nie było jeszcze spływaka pod stalówką.

Parker

W drugiej połowie XIX wieku pojawiły się wynalazki, które umożliwiły powstanie pióra wiecznego. W 1851 roku Goodyear opatentował swój wynalazek – ebonit (hard rubber – „vulcanite”). Ebonit to rodzaj plastiku. Dzięki niemu pojawiły się masowo produkowane tanie obsadki do piór maczanych. W 1855 roku Prince i w 1859 roku Moseley wykorzystali ebonit w swoich patentach. Ten pierwszy usprawniał trochę system Parkera z 1832 roku poprzez umieszczenie pod stalówką płaskiej sprężynki S, którą wprowadzała ona w wibracje w trakcie pisania. Te wibracje umożliwiały przepływ atramentu ze zbiornika na stalówkę. Ten drugi – Scheffer’a z 1819 roku. Zamiast ściskania woreczka, by pobrać atrament, skręcano go. 

Prince Moseley

Te wszystkie rozwiązania miały sens i powinny były działać. Ale tak nie było. Przyczyną tego był atrament. Ten, który znamy dziś, jest zupełnie inny niż ten używany na początku XIX-tego wieku. Był to roztwór, który zawierał nierozpuszczone drobiny. W przypadku pióra maczanego czy gęsiego nie miało to znaczenia. Natomiast w przypadku pióra wiecznego – wprost przeciwnie, bo te drobiny zatykały kanaliki w spływaku. Stopniowo ulepszano produkowane atramenty. Metale rozpuszczane w kwasach rozwiązywały problem. Ale nie ma róży bez kolców! Te nowe atramenty miały żrące właściwości. Przepalały papier i były niebezpieczne dla ludzkiej skóry.

Około 1860 roku udało się wyprodukować atrament, który był trwały i bezpieczny dla użytkowników. Woda go nie zmywała i nie blaknął z upływem czasu. Ale i on miał swoje wady! Powodował korozję metalowych stalówek. Radą na to było zastosowanie złotych, ponieważ złoto było na nią odporne. I wydawało się, że jest już po problemie. Niestety! Złoto jest miękkie i szybko ścierało się w wyniku codziennego używania stalówek. Należało więc jakoś zabezpieczyć ich czubki. To czego brakowało to metalowa końcówka złotej stalówki, która spełniałaby poniższe warunki:

  • odporna na korozyjne właściwości atramentu
  • twarda na tyle, by wytrzymać codzienne użytkowanie
  • łatwo łącząca się ze złotem
  • dająca się wypolerować na gładką powierzchnię

Metalem, który spełniał te wszystkie wymogi był iryd. Ścierano go na proszek i formowano w kulki, które przylutowywano do końcówki stalówki i dopiero wówczas wycinano w niej szczelinę.

Iryd to rzadki metal w skorupie ziemskiej, ale często występuje w obiektach kosmicznych. Większe jego ilości znaleziono w skałach pochodzących z pogranicza kredy i trzeciorzędu, co dało asumpt do przypuszczeń, że pod koniec kredy zderzył się z Ziemią meteoryt lub planetoida, powodując wymieranie wielu organizmów, takich jak choćby dinozaury. Czyżby więc coś za coś? Nie mamy dinozaurów, ale mamy stalówki wyposażone w kulki irydowe, zwiększające ich wytrzymałość na ścieranie. Jak tam było, tak tam było, ale nie da się ukryć, że do produkcji tych stalówek zastosowano „kosmiczną technologię”.

Tak więc około 1880 roku opanowano technologię niezbędną do wyprodukowania sprawnie działającego pióra wiecznego. I wkrótce pojawiły się firmy, które zaczęły je produkować. Były to m.in. A.T. Cross, Mabie Todd, Paul E. Wirt, John Holland, Eagle, Caw i wiele innych. Ale i te pióra miały wady! Jeśli pióro uległo podgrzaniu (np. poprzez rękę piszącego lub jego ciało) lub ochłodzeniu, albo gdy było prawie puste, mogło wylać atrament na zewnątrz stalówki i na papier. Ten problem w dużym stopniu został rozwiązany przez Watermana poprzez zastosowanie odpowiedniego spływaka.

Klio

Powyżej pióra niemieckie z przełomu XIX-tego i XX-tego wieku. U góry – Klio Werk Hennef, Sieg. U dołu – Amicus. Były one wykonane z ebonitu. Już prawie wieczne, ale jeszcze nie do końca. Miały stalówki charakterystyczne dla piór maczanych. Nie było pod nimi ebonitowego spływaka.

Źródło:

  1. Un Amour de Stylo, Jean-Pierre Gueno, Bruno Lussato, Kimiyasu Tatsuno; Musee de la Poste Rober Laffont, 1995.
  2. The Fountain Pen Before Waterman, Alexander Crum Ewing, Antique Collecting, 1999.
  3. Fountain Pens and Pencils, George Fischler and Sturat Schneider, 1998.
  4. Fountain Pens, Cliff Lawrence, 1977.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s